Bez choinki święta się nie liczą – tak uważa większość z nas. Ale czy wiecie, że zanim pojawiła się w naszych domach na Boże Narodzenie, już wcześniej symbolem świąt były gałęzie iglaków? Sosny, świerka lub jodły. Mocowano je pod sufitem – albo w postaci wiązanki z gałęzi, albo całego wierzchołka drzewa zawieszonego czubem do dołu – a następnie przystrajano.

Początkowo ozdoby były najprostsze – głównie jabłka i orzechy owinięte w sreberka, które miały znaczenie symboliczne. Jabłka jako owoc oznaczały płodność, ale też nawiązywały do zakazanego owocu z rajskiego drzewa, a orzechy symbolizowały dobrobyt i siłę. Z czasem pojawiły się bardziej wyszukane ozdoby – ze słomy, bibuły i opłatka. Robione ręcznie przez domowniczki w czasie adwentu. Im bardziej efektowne, tym więcej szczęścia czekało domostwo w nadchodzącej przyszłości.

Poprzedniczka choinki miała różne nazwy, w zależności od regionu Polski – podłaźnik, połaźnik, podłaźniczka, jutka, wiecha. I chociaż przybierała różne formy, jedno było niezmienne: zawsze były to gałęzie drzew iglastych. Dlaczego? Jako symbol życia, radości, wiecznie odradzającej się przyrody, musiały być żywe i zielone, a zimą zielone są przecież tylko iglaki. Choć mamy także i mniej racjonalne wyjaśnienie. Od czasów starożytnych w wielu kulturach drzewa iglaste pełniły funkcję ochronną – igły miały odstraszać demony i inne złe moce. Podłaźniczka ma nie tylko wymiar symboliczny, ale również magiczny – chroniła dom i mieszkańców przed urokami. Podobnie jak potem choinka, łączyła znaczenia pogańskie i chrześcijańskie.

Dla chrześcijan choinka była symbolem Drzewa Życia – Chrystusa i jego narodzin. To dlatego na szczycie zawiesza się gwiazdę. Ma przypominać Gwiazdę Betlejemską, która prowadziła pastuszków i Trzech Króli do stajenki. Pierwsze przedstawienie „ubranej” choinki jakie znamy to miedzioryt Lucasa Cranacha Starszego z 1509 roku – „Pokuta świętego Jana Chryzostoma”. Widać na nim choinkę przystrojoną świecami i gwiazdami. Z tego samego okresu pochodzi legenda, że to Marcin Luter pierwszy ubrał choinkę w swoim domu. Z kolei najstarsza piśmienna wzmianka o ubieraniu choinki na Boże Narodzenie pochodzi z 1600 roku z Alzacji. Do Polski ten zwyczaj trafił w czasie zaborów, na przełomie XVIII i XIX wieku. Przejęliśmy go od niemieckich protestantów.

A skąd się wzięły pod choinką prezenty, skoro święty Mikołaj obchodzi swoje święto 6 grudnia, a nie w Wigilię? I tu znów wracamy do magii. Otóż dawniej pod choinką układano słomę, jabłka i orzechy, a na gałązkach zapalano świece. Siano przynosiło się z myślą o duszach przodków, które przybędą na wieczerzę – żeby miały na czym usiąść i odpocząć. Jabłka i orzechy były pokarmem ofiarowanym duszom zmarłych. Etnografowie widzą w nich dary-ofiary dla dusz przodków i świętych. Zapalane na choince świece miały je prowadzić do domu.

Tylko kto dziś o tym pamięta? Świąteczna gorączka zakupowa zaczyna się już w październiku i nie ma nic wspólnego z mistycznym ani magicznym wymiarem Bożego Narodzenia. A gdybyśmy tak zamiast worków nikomu niepotrzebnych prezentów, dali sobie wspólnie spędzony czas i jeden drobiazg, ale taki od serca?

Zamknij
Zamknij
Koszyk (0)

Brak produktów w koszyku. Brak produktów w koszyku.